Portal TVP Info bawi się w ASZ Dziennik. Wkręcił internautów fikcyjnym listem "Moja dziewczyna feministka"

List czytelnika "Moja dziewczyna feministka" to fikcyjny artykuł, który ukazał się na portalu tvp.info. Nabrało się na to wielu internautów
List czytelnika "Moja dziewczyna feministka" to fikcyjny artykuł, który ukazał się na portalu tvp.info. Nabrało się na to wielu internautów Screen z Twittera / Pixabay
Kiedy portal publicznej telewizji informacyjnej publikuje kontrowersyjny list, a zaglądając w kalendarz nie mamy daty 1 kwietnia, trudno nie wierzyć temu na słowo. "Moja dziewczyna feministka. Jak miłość przegrała z ideologią" okazał się jednak prowokacją na Dzień Kobiet, w którą uwierzyło wielu internautów.

Teza
Portal kanału informacyjnego tvp.info publikuje list czytelnika w Dniu Kobiet. Konserwatysta żali się na to, że jego dziewczyna stała się feministką. Internauci wierzą w treść artykułu, bo to strona publicznej telewizji TVP Info należąca przecież do poważnej, rządowej instytucji. List jest oprócz tego skomentowany wypowiedzią eksperta Czytelnicy traktują go jako normalny i prawdziwy tekst.
A Ty jak myślisz?
czy
"Moja dziewczyna feministka"
"Moja dziewczyna (wciąż nie umiem napisać „moja była dziewczyna”) skręciła w lewo. Ja zawsze byłem raczej konserwatywny, ona mało interesowała się polityką" tak zaczyna się list do redakcji portalu tvp.info. Dalej zraniony mężczyzna okazuje kulisy końca związku po wielkiej przemianie wybranki. Zaczęło się od zapuszczenia przez dziewczynę dredów i pójścia na "Gender studies". Potem było już tylko "gorzej": wegetarianizm, wyjazd na koncert Siksy, zrywanie ze ścian trofeów z biegów: Wyklętych i Niepodległości oraz... oklejanie mieszkania zdjęciami waginy.
Fragment listu

"Jestem facetem, różne rzeczy widziałem, ale gdy zaczęła całe mieszkanie oklejać wizerunkami swojej waginy, jednak było to dla mnie za dużo. Mówiła, że to jakieś warsztaty, czy tam konkurs, że w ten sposób wyraża swoje tłumione dotąd „ja”. „Nie jesteś waginą, ale moją dziewczyną” – zażartowałem. „Patriarchalne prawo własności zostawiamy za drzwiami” – odpowiedziała i wyszła. To była zapowiedź końca, który nastąpił kilka dni później."
Czytaj więcej

Po dramatycznym liście czytelnika, pojawia się jeszcze wypowiedź socjologa, dra Krzysztofa Karnkowskiego. Specjalista komentuje historię w logiczny sposób. "W takich relacjach im uczucie jest silniejsze, tym większe jest nasze rozczarowanie, gdy partner lub partnerka nie podziela naszego światopoglądu, jego odrzucenie gotowi jesteśmy traktować jako odrzucenie nas samych, co prowadzi nieraz, jak w tym przypadku, do dramatycznych rozstań". Wszystko to już gdzieś widzieliśmy.
"Mój chłopak wyklęty"
List, który zamieścił portal telewizji to odpowiedź parodiująca tekst z serwisu kobieta.wp.pl, który uznawany był przez wielu za wymysł redaktorki. Jest zatytułowany: "Mój chłopak wyklęty, czyli jak żyć pod jednym dachem z prawicowcem" i przedstawia analogiczną historię, ale z odwróconymi rolami. Autorka opisuje koniec miłości z chłopakiem, który "skręcił w prawo: " Najpierw zaczął czytać patriotyczne książki, w domu pojawiły się nowe słowa i jedynie słuszne książki oraz gazety. Kiedy na łydce zrobił tatuaż, miarka się przebrała. Długo godził nas seks, aż wreszcie wielka Polska przesłoniła związek". List pełen jest perełek, w które trudno uwierzyć.
Fragmenty listu do kobieta.wp.pl

"Żeby rozładować sytuację, zabawę z kotem nazywałam odzyskiwaniem godności. Krzyczałam na nasze całe 34-metrowe mieszkanie do Kici, że musi natychmiast odzyskać godność. Piotr wymyślał nowe słowa. Doszły obelgi typu "siewcy propagandy".

"Świętowaliśmy 7. rocznicę związku. Kupiłam Piotrkowi książkę o historii Powstania Warszawskiego. Nie mógł się powstrzymać, usłyszałam serię z karabinu: że jestem kretynką i nie wiem nawet, kogo słuchać. Autorka była związana z lewicową gazetą."

Czytaj więcej

"Mój chłopak wyklęty" również opisuje kolejne etapy dekonstrukcji związku, radykalizacji wybranka i zakończony jest opinią eksperta. List był pod koniec lutego hitem sieci, a internauci i portale prawicowe mieli używanie nazywając tekst w Wirtualnej Polsce "samozaoraniem".
Fanatyczna feministka zastąpiła Łysego z Brazzers
Listy do redkacji wp.pl możliwe, że był prawdziwy. Ten, który opublikował portal tvp.info już nie. To podobna prowokacja do "amerykańskiego generała", w którego uwierzyli sympatycy KOD. Autor listu sam się przyznał do tego na Twitterze. Cały artykuł jest zmyśloną "pastą".
Czym jest pasta? To ogólnie mówiąc - każda internetowa historia, której źródło i autentyczność trudno ustalić, bo jest kopiowana i przeklejana w komentarzach, na forach oraz serwisach społecznościowych. Najsłynniejsza copypasta to ta o ojcu fanatyku wędkarstwa na podstawie, której powstał film. Krzysztof Karnkowski nawet nawiązuje do kultowego tekstu Malcolma XD: "Ojciec i jego wędki to jednak mniejsze zło od tej fanatyczki".

– Uważam, że żartów nie wypada tłumaczyć, tak więc kwestię interpretacji moich motywów i samego tekstu pozostawiam czytelnikom, wierząc w ich inteligencję i instynkt – napisał mi autor artykułu Krzysztof Karnkowski. Jednak sądząc po niektórych komentarzach na Twitterze - ludzie nadal usilnie wierzą we wszystko i nie potrafią czytać ze zrozumieniem.
Niektórzy pewnie nie dotrwali do końca i nie doczytali ostatniego akapitu: "Wszelkie podobieństwo sytuacji opisanych w liście do postaci i wydarzeń autentycznych jest przypadkowe. Opisane zdarzenia nie miały miejsca w rzeczywistości, choć mogły lub mogą wydarzyć się w przyszłości". Mówiąc językiem internetu: powyżsi użytkownicy zostali strollowani.

Nie trzeba było więc znać pasty o ojcu-fanatyku, by zrozumieć, że ten list to fikcja. Tylko czy portal publicznej telewizji (i to informacyjnej!) powinien w taki sposób sobie żartować? I to jeszcze w momencie, gdy poseł PiS Dominik Tarczyński chce przyspieszyć prace nad ustawą anty fake newsową.
WNIOSKI

FAłSZ

Artykuł to fake news napisany z okazji Dnia Kobiet. List został zmyślony, autor przyznał się do tego na swoim koncie na Twitterze, a naTemat napisał, że "żartów nie wypada tłumaczyć". Na końcu tekstu jest zresztą informacja, że "opisane zdarzenia nie miały miejsca w rzeczywistości". Artykuł jest prześmiewczą parodią listu do kobieta.wp.pl o tytule "Mój chłopak wyklęty".
Zapowiedzi trudatów
Trudaty, nad którymi teraz pracujemy

To ostatni widok, który chcesz zobaczyć przed odlotem. Zdjęcie straszy w wakacje, ale czy słusznie?

Trudat - lekko


Masz pomysł na temat Trudata?

Zgłoś pomysł
Trwa ładowanie komentarzy...