Szczerba "zdemaskował" policjanta spod Sejmu. Sprawdzamy, czy mógł to zrobić

Pod Sejmem w ubiegłym tygodniu działy się dantejskie sceny. Jedną z nich nagłośnił poseł Szczerba. Teraz policja i MSW grożą mu prawnikami.
Pod Sejmem w ubiegłym tygodniu działy się dantejskie sceny. Jedną z nich nagłośnił poseł Szczerba. Teraz policja i MSW grożą mu prawnikami. Fot. Jędrzej Nowicki / Agencja Gazeta
"Zleciłem w trybie pilnym Departamentowi Prawnemu MSWiA ocenę prawną zachowań oraz możliwych do przewidzenia sankcji w związku z bulwersującym i skrajnie nieodpowiedzialnym wpisem Posła na Sejm RP" – napisał na Twitterze Joachim Brudziński. Chodzi o wpis posła Szczerby, który podał dane policjanta interweniującego pod Sejmem. Czy miał do tego prawo?

TEZA
Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba nie popełnił żadnego wykroczenia i nie naruszył dóbr osobistych policjanta, gdy na Twitterze opublikował jego wizerunek, stopień oraz imię i nazwisko.
A Ty jak myślisz?
czy
Interwencję w tej sprawie zapowiedział na Twitterze Joachim Brudziński. Minister spraw wewnętrznych stwierdził, że państwo musi reagować, kiedy atakuje się policję. Zlecił w trybie pilnym ocenę prawną w sprawie "skrajnie nieodpowiedzialnego wpisu Posła na Sejm RP".
Problemem jest tu tak naprawdę odpowiedź na pytanie, czy policjant jest osobą publiczną, czy też nie? I tu zaczynają się schody. W poście Michała Szczerby są dwa elementy sporne: zdjęcie z wizerunkiem interweniującego policjanta oraz jego dane osobiste.
W przypadku fotografii policjanta i publikacji jego wizerunku orzekał już Sąd Najwyższy. Sprawa dotyczyła policjantki, której wizerunek opublikowała lokalna gazeta z Trzebnicy. Chodziło o to, że kobieta przyjeżdżała do pracy samochodem, chociaż nie miała prawa jazdy. Zrobiono jej zdjęcie jak do niego wysiada, nagrano też film i puszczono w obieg.

Oczywiście funkcjonariuszka została ukarana, ale pozwała gazetę z powództwa cywilnego o naruszenie jej dóbr. Sprawa dobrnęła aż do Sądu Najwyższego, który orzekł, że nie wszyscy funkcjonariusze publiczni stają się osobami powszechnie znanymi. Nie można więc publikować bez zgody wizerunku policjantki czy urzędniczki, zwłaszcza, gdy jest to osoba niesprawująca funkcji czy niezajmująca się kontaktem z mediami.

W tej konkretnej sprawie wystarczające było ujawnienie danych: imienia i nazwiska funkcjonariuszki. Prezentacja wizerunku niczemu nie służyła. Nie miała charakteru prewencyjnego. Nie uwiarygodniała tekstów, bo ich rzetelność nie budziła wątpliwości. Skutkowała tylko napiętnowaniem i stygmatyzacją kobiety.


Czy tutaj jest tak samo?
Patrząc na ten wyrok mamy sprawę jasną. Mamy do czynienia z wykroczeniem. Otóż nie do końca. W przypadku Trzebnicy na fotografii była tylko jedna osoba, policjantka i to o niej pisały media. Tutaj Szczerba wykorzystał zdjęcie reporterskie z demonstracji. Na zdjęciu jest więcej osób i chociaż poseł skupił się w opisie na jednym policjancie, to mamy tu do czynienia z funkcję reporterską zdjęcia.

W tym przypadku prawo mówi jasno, że nie ma naruszenia, kiedy bez zgody osoby fotografowanej publikowane jest zdjęcie, na którym osoba stanowi jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, czy publiczna impreza.

– Samo ujawnienie zdjęcia pewnego zdarzenia, które rozgrywało się publicznie lub w ramach czynności funkcjonariusza, jest dopuszczalne – mówi w rozmowie z naTemat prof. Jan Błeszyński, specjalista w zakresie prawa cywilnego i prawa autorskiego. – Policjant jest funkcjonariuszem państwowym, który pełni swoje funkcje zgodnie ze znanymi powszechnie zasadami i wykonywanie tego rodzaju zdjęć sprzyja prawu do informacji i do krytyki. A każdy ma prawo dokumentować wydarzenia społecznie ważne i czynić z tego użytek – stwierdza nasz rozmówca.

Także sytuacja pod Sejmem z pewnością się do tego zalicza. Chociaż policjant nie życzył sobie publikacji wizerunku, to kwestia publikacji zdjęcia, która przedstawia jego interwencję na tle innych funkcjonariuszy, nie jest naruszeniem jego praw. Zwłaszcza, że miała charakter informacyjny.


Profesor Błeszyński ma jednak małe wątpliwości co do faktu publikacji wizerunku policjanta z zaznaczeniem, że to "on zawinił" jako jednostka, a nie formacja. Czy to jest naruszenie? To powinien ustalić sąd podczas procesu z powództwa cywilnego.

Co z plakietkami?
A co z danymi osobowymi we wpisie posła PO? Tu kwestia rozbija się o plakietki imienne, których przy interweniujących policjantach zabrakło. Według rozporządzenia MSW z 2009 roku policjanci powinni je mieć przypięte do mundurów. Mówi też o tym zarządzenie Komendanta Głównego Policji z marca 2013 roku. Zwracał na to uwagę także inny poseł opozycji – Piotr Misiło.
Dlaczego więc ich nie ma? Związki zawodowe mają na to wytłumaczenie.

"Obowiązek noszenia znaku identyfikacji imiennej powstaje, gdy policjant zostanie zaopatrzony w znak identyfikacji imiennej przez właściwą komórkę Policji. Praktyka, potwierdzona oficjalnym stanowiskiem Komendy Głównej Policji wskazuje, że znak identyfikacji imiennej nie jest policjantom wydawany" – czytamy na stronie policyjnych związkowców.

Głos w tej sprawie zabrał też rzecznik Komendanta Głównego Policji mł. insp. Mariusz Ciarka. Stwierdził, że identyfikatorów nie było, bo policjanci mogli ich nie przypiąć. Tak mówią przepisy we wspomnianym rozporządzeniu z 2009 roku. Znak identyfikacji imiennej nosi się z wyjątkiem okoliczności występowania w szyku zwartym, a zdaniem rzecznika protesty i manifestacje ochraniane są przez pododdziały zwarte.
Ale czy podanie danych było naruszeniem?
Zdaniem ekspertów nie, bo policjanci działają jawnie i powinni mieć plakietki albo numer.
– Każdy policjant, jak działa służbowo, to albo ma tabliczkę z nazwiskiem, albo numer i jest do zidentyfikowania. To nie są anonimowe działania. To nie byli też funkcjonariusze operacyjni, których twarz jest utajniona i ktoś podał ich wizerunek oraz dane. W państwie demokratycznym policja działa jawnie i każdy ma prawo ich identyfikować – mówi nam prof. Jan Widacki.

Podobnego zdania jest były minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski, który uważa, że opublikowanie informacji o interwencji konkretnego policjanta, kiedy on ma identyfikator, to nie jest przestępstwo. Ale kiedy go nie ma?

– Każda osoba, która interweniuje, powinna być oznaczona z imienia i nazwiska albo przynajmniej z numeru służbowego. Nie może być tak, że to są osoby całkowicie anonimowe, co do których w ogóle nie można zasięgnąć wiedzy, kto to był. Przecież każdy interweniuje inaczej: jeden mniej, drugi bardziej zdecydowanie, jeden narusza przepisy, a inny nie – mówi naTemat Ćwiąkalski.

Potwierdza tą tezę prof. Leszek Kubicki, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, także były minister sprawiedliwości. Opublikowanie wizerunku na fotografii i komentarza do zachowania policjanta w miejscu publicznym, gdy wykonuje swoje obowiązki, nie może być uznane za bezprawne.

– On działa publicznie i jest pod kontrolą opinii społecznej. Jeśli nie miał numeru i plakietki z nazwiskiem, to zidentyfikowanie go i ujawnienie jego danych nie może być uznane za naruszenie jego dóbr – podsumowuje prof. Kubicki.
WNIOSKI

PRAWDA

Poseł Michał Szczerba nie naruszył dóbr osobistych i nie naruszył prawa publikując wizerunek oraz dane policjanta interweniującego pod Sejmem. To sprawa bez precedensu, chociaż pomocne jest orzecznictwo Sądu Najwyższego i artykuły prawa autorskiego, na podstawie których można stwierdzić, że nie było to naruszenie. Podobnego zdania jest większość ekspertów, którzy twierdzą, że poseł miał prawo to zrobić i nie zrobił nic złego.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Masz pomysł na temat Trudata?

Zgłoś pomysł
Trwa ładowanie komentarzy...