"Posiada właściwy stosunek do istniejącej rzeczywistości w kraju". Przejrzeliśmy teczki SB Kazimierza Kujdy

Kujda oficjalnie współpracował z SB dziewięć lat. Realnie znacznie krócej. Fot. kadr z teczki personalnej TW "Ryszarda"
Kazimierz Kujda, były szef spółki Srebrna i NFOŚiGW, najpierw przez lata potrafił skutecznie "przemilczeć" fakt swojej współpracy z SB, a gdy w końcu wydało się, że był Tajnym Współpracownikiem, sprawę zbagatelizował. Co jednak nie zmienia faktu, że Kujda był w orbicie zainteresowań SB przez osiem długich lat. Przeanalizowaliśmy jego teczkę personalną oraz teczkę pracy. To razem ponad 200 stron materiałów.


To był grom z jasnego nieba na prawicy. Pierwsze – zupełnie nieoczekiwane – informacje o współpracy Kujdy z SB podał w lutym Onet. Jak się okazało, Kujda został zwerbowany już w 1979 roku i był całkowicie świadomym współpracownikiem służb. Niedługo później wyszło na jaw, że fakt jego współpracy był wielkim zaskoczeniem dla Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS z tej części "działalności Kujdy" miał sobie w ogóle nie zdawać sprawy.

Kujda zareagował od razu. "Nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na naruszaniu czyichś dóbr i krzywdzeniu osób trzecich. W moim przekonaniu podczas kontaktów z SB nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Wiem, że popełniłem błąd, i bardzo pragnę, żeby został mi wybaczony" – o takiej treści wystosował oświadczenie.

Potem nabrał wody w usta na kilkanaście dni, w końcu pod koniec lutego zaczął się bronić. – Nie byłem tajnym współpracownikiem SB, jeżeli pod tym określeniem rozumie się podpisanie zobowiązania do współpracy, przyjęcie pseudonimu oraz chęć szkodzenia innym – twierdził w rozmowie na łamach tygodnika "Sieci".


– Takie kontakty mieli chyba wszyscy, którzy w czasach PRL wyjeżdżali do krajów Europy Zachodniej. Zakończyłem je w maju 1983 r. Reszta to zmyślenia i dopiski esbeka – przekonywał ponadto. I jak dodał, w jego teczce nie ma deklaracji współpracy, bo jej nie podpisał.

Tyle Kujda. A co rzeczywiście jest w teczkach?

ŁATWOŚĆ WYPOWIEDZI I... "WŁAŚCIWY STOSUNEK"

Już na samym początku teczki personalnej Kujdy znajduje się jego kwestionariusz T.W. Poza standardową metryką wyszczególnione są w nim kwestie, które szczególnie mogły interesować SB w kontekście jego współpracy.

I tak Kujda został przedstawiony jako osoba ze znajomością języków obcych oraz chęcią poznawania innych krajów Europy. "Kandydat posiada dobrą prezencję, pogodny sposób bycia, potrafi swobodnie prowadzić dyskusję na różne tematy, nałogów nie posiada, cechuje go łatwość w formułowaniu swoich myśli" – czytamy w metryce.
Jeszcze ciekawiej robi się jednak w punkcie dotyczącym osobistego zetknięcia się z kandydatem do pozyskania. "Cechuje go perspektywiczne myślenie. Posiada właściwy stosunek do istniejącej rzeczywistości w kraju oraz Służby Bezpieczeństwa" – zauważono. Co istotne, w teczkach Kujdy takie sformułowanie (lub podobne) pojawia się kilka razy.

DLACZEGO AKURAT KUJDA?

Przyszły prezes Srebrnej, jeszcze zanim trafił w orbitę zainteresowań SB, zdążył zwiedzić kawał Europy. Co w tamtych czasach przecież nie było oczywiste. Zgodnie z informacjami służb Kujda był więc w 1972 roku w NRD, w 1975 roku w Szwecji, rok później w Finlandii, w jeszcze kolejnym roku w ZSRR, a w 1979 roku w Anglii i RFN.

Dlatego w punkcie "Cel pozyskania" czytamy: "Kandydat z racji dotychczasowych wyjazdów za granicę, poziomu wykształcenia, dobrą znajomość j. angielskiego, utrzymywania kontaktów z osobami ze środowisk naukowo-akademickich/wyjeżdżającymi za granicę [dosłowna pisownia]". Dalej zwraca się uwagę na prawdopodobny zbliżający się wyjazd Kujdy na zagraniczne praktyki naukowe.

SB na tej podstawie doszła do wniosku, że z jednej strony Kujda może trafić w obszar zainteresowania służb specjalnych "krajów kapitalistycznych", a z drugiej mieć możliwość realizacji zadań "w sprawie obiektowej krypt. 'Turysta'". Dotyczyła ona zabezpieczenia operacyjnego międzynarodowego ruchu osobowego.
Chwalone są także jego możliwości operacyjne. Podkreśla się jego wyjazdy do krajów kapitalistycznych, gdzie poznał szereg osób ze środowiska naukowo-akademickiego, chce tam wrócić, a poza tym może dotrzeć "do interesujących z punktu kontrwywiadu osób".

WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ TUŻ PRZED ŚWIĘTAMI

Dokładnie 21 grudnia 1979 roku w warszawskim hotelu "Forum". To tam z Kujdą rozmowę werbunkową przeprowadziła SB. Werbunek oczywiście się udał.
"W wyniku przeprowadzonej rozmowy werbunkowej z kandydatem na T.W. dokonałem pozyskania wymienionego do współpracy z organem Służby Bezpieczeństwa w celu realizacji zadań w sprawie obiektowej krypt. 'Turysta'" – czytamy.

W trakcie rozmowy z "porucznikiem Karolem" – bo tak przedstawił się oficer SB – Kujda dowiedział się, jak będą się kontaktować.

COŚ JEDNAK PODPISAŁ

Kujda od początku twierdził, że w teczce nie ma jego deklaracji współpracy z SB. Co nie zmienia faktu, że podpisał stosowne… oświadczenie. Terminologia może jest i więc inna, ale efekt w zasadzie ten sam.

"W trakcie rozmowy pozyskaniowej kandydat sporządził własnoręcznie oświadczenie, w którym zobowiązał się do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa potwierdzając to swoim podpisem" – czytamy w teczce personalnej.

Więcej na ten temat znajduje się w dalszej części wspomnianej teczki – we wniosku o zatwierdzenie dokonanego pozyskania kandydata na TW. "Po fazie rozmowy wstępnej przedstawiłem w ogólnym zarysie rolę Służby Bezpieczeństwa w realizacji wewnętrznej i zewnętrznej funkcji państwa. Do tematyki tej kandydat nie miał żadnych uwag, rozumiejąc doskonale potrzebę naszego działania" – napisano.
Dalej jest jeszcze ciekawiej: "W związku z powyższym przedstawiłem kandydatowi przykłady niektórych osób (…), które wyjeżdżając za granicę poprzez swoje nieświadome lub lekkomyślne postępowanie bądź z chęci osiągnięcia korzyści materialnych (…) dopuściły się niegodnego postępowania w stosunku do swojej ojczyzny i narodu. W kwestii tej kandydat wyraził głębokie oburzenie i krytykę osób, które (…) dopuszczają się ohydnych, a nawet zbrodniczych czynów".

Ppor. Tadeusz Wielgórski w swojej notatce na tym nie poprzestał. Jak zapisał, "kandydat w nawiązaniu do wcześniejszego właściwego zrozumienia dla potrzeb naszego działania oraz wyrażonych deklaracji o chęci udzielenia pomocy, wyraził zgodę (…), mówiąc przy tym, że udzielanie pomocy naszym organom w tym zakresie jest obywatelskim obowiązkiem każdego Polaka".

I wreszcie: "W oparciu o powyższe stwierdzenia napisał oświadczenie, w którym zobowiązał się do udzielania pomocy Służbie Bezpieczeństwa w ustalonym zakresie wynikającym z jego kontaktów z osobami i przedstawicielami instytucji państw kapitalistycznych".

Dalej jest już samo oświadczenie Kujdy. Napisane własnoręcznie. "Ja, Kazimierz Kujda, wyrażam zgodę na nawiązanie dialogu z pracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Fakt ten zachowam w ścisłej tajemnicy przed rodziną oraz przed sądem, prokuraturą, milicją i osobami trzecimi. W dialogu tym będę przekazywał wiadomości autentyczne i zgodne z prawdą. Dialog dotyczy spraw o charakterze naukowym (gospodarka energetyczna), wynikających z moich kontaktów z zagranicą" – tak dokładnie brzmi treść oświadczenia.

DOKŁADNIE PRZEANALIZOWALI JEGO PRZESZŁOŚĆ

To w sumie typowy fun fact. Pomiędzy opisem rozmowy werbunkowej a samym oświadczeniem w teczce personalnej Kujdy opisane są też m.in. minione podróże zagraniczne Kujdy, a więc jeszcze sprzed kontaktu z SB.

Wybija się tutaj zwłaszcza wątek z 1976 roku z Finlandii. Opisana jest bowiem… romantyczna strona osobowości Kujdy. Choć w notatce służbowej inspektor wydziału II KWMO w Siedlcach ppor. mgr Tadeusz Wielgórski pokusił się o inne określenie jego osoby.

"W 1976 r. Wyjeżdżał do Finlandii. (…) przebywał w bibliotekach i czytelniach Politechniki Sztokholmskiej, odwiedzał ‚stare miasta’, m.in. chodził nad wodę przy stacji Bradeng. Jest to miejsce związane z jego osobistym romantycznym epizodem, mianowicie: będąc na wyjeździe w kraju pozostawił dziewczynę, którą darzył szczerym uczuciem. Z tego miejsca formułował w listach do niej swoje myśli, uczucia i pragnienia. Po powrocie do kraju przekonał się, że jest durniem, ponieważ jego dziewczyna doskonale znosiła samotność" – czytamy w notatce.

NAJBARDZIEJ INTERESOWAŁA ICH WIZYTA W AUSTRII

Zwerbowanie Kujdy czasowo zbiegało się mniej więcej z wyjazdem najpierw do RFN, a później z rocznym wyjazdem świeżo upieczonego TW "Ryszarda" do Austrii na staż. I choć Kujda dokładnie opisał swój wyjazd do demokratycznej części Niemiec, w teczkach szczególnie istotny wydaje się jego staż w firmie CEW ELEKTROINSTALLATIONEN.

SB po tym wyjeździe sobie wiele obiecywała – w jego teczce personalnej są dokładnie wyszczególnione cele jego wyjazdu. To m.in. rozpoznanie firmy, w której miał pracować, zwłaszcza w kwestii struktury organizacyjnej, czy rozpoznanie ewentualnych powiązań przedstawicieli firmy z policją czy pracownikami MSW Austrii.

Kujda miał też sprawdzić, jakie są motywy "przejawianych zainteresowań przedstawicieli firmy osobami z naszego kraju, w szczególności będącymi przedstawicielami środowisk naukowo-akademickich".
I wreszcie Kujda miał oczywiście uzyskiwać informacje o Polakach przebywających w Austrii. Miał się zorientować w ich sytuacji materialnej, prawnej, w ich planach, stosunku miejscowych władz do nich, miał sprawdzać ich powiązania z MSW Austrii itp.

Tyle SB. Tak to rozpisali w swoich notatkach. Czy dokładnie na to pisał się Kujda – trudno powiedzieć.

O tym, co dokładnie przekazał były szef Srebrnej, świadczy już jego teczka personalna. Kujda miał podpisać nawet kolejne zobowiązanie, w którym zobowiązał się do udzielania pełnej informacji o działalności i powiązaniach kooperacyjnych CEW ELEKTROINSTALLATIONEN.

W teczce dokładnie opisane są też efekty spotkań Kujdy z SB ws. Austrii. I trzeba przyznać wprost, że niczego nadzwyczajnego... nie przekazał.

Niemniej jednak rzuca się w oczy jeden fragment, który został napisany przez Kujdę chyba pod publiczkę. "CEW jest typowa firmą kapitalistyczną o przedstawionym typie działalności. W mojej ocenie stosunki międzyludzkie w takim przedsiębiorstwie kapitalistycznym są złe, ponieważ ludzie widzą tylko pieniądze, a to prowadzi do zubożenia ogólnej postawy ludzkiej" – napisał Kujda.
Oficer prowadzący musiał być dumny. Ponadto jego podopieczny informował, kto szefował firmie, kogo poznał (w tym żadnych innych Polaków), gdzie mieszkał, co zwiedził, wreszcie czym zajmował się w rzeczonej firmie.

JAK TO SIĘ SKOŃCZYŁO

Już pod koniec teczki personalnej dowiadujemy się, jak Kujda wyplątał się ze współpracy z SB. Choć były już prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zarzekał się, że jego współpraca z SB była raczej krótka, dokumenty świadczące o zerwaniu współpracy datowane są dopiero na 1987 rok.

W charakterystyce tajnego współpracownika ps. "Ryszard" wspominane są kolejne życiowe etapy w trakcie bycia powiązanym z SB. Prowadzący go ppor. Tadeusz Wielgórski przyznał w piśmie, że niedługo po powrocie z Austrii Kujda ożenił się, a potem zaczął pracę w Centrum Informatyki Energetycznej w Warszawie, gdzie stracił możliwość wyjazdów zagranicznych. W tamtym okresie w rozmowach z oficerem prowadzącym już przejawiał niechęć do kontynuowania współpracy.
"Od 1984 r. zaczął unikać kontaktów i współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, (...) faktyczny brak wyjazdów do krajów kapitalistycznych uznał za pozbawienie go możliwości (…) uzyskiwania interesujących SB informacji".

Okazuje się też, że w latach 1985-87 unikał kontaktów z oficerem prowadzącym. To znajduje odzwierciedlenie w notatkach.

W piśmie z 10 czerwca 1983 roku ppor. Wielgórski zapisał, że Kujda nie stawił się na spotkanie. W kolejnych notatkach jego oficer prowadzący raportował o kolejnych zmianach w życiu Kujdy, m.in. o nowej pracy. W piśmie z 19 lipca 1984 Wielgórski raportował o spotkaniu z Kujdą, który poinformował go, że chce "skończyć ze współpracą", która powoduje u niego "opory" i "lęki psychiczne".
W notatce z 23 grudnia 1984 Wielgórski pisał o propozycji spotkania, którą złożył Kujdzie. Ten na spotkanie się zgodził, ale tylko na stopie towarzyskiej. I tak rozmowa została zakończona.

Schemat się powtarzał. Notatka z 3 kwietnia 1985 roku opisuje spotkanie Kujdy z oficerem prowadzącym. Kujda miał powiedzieć, że "nie ma nic przeciwko spotkaniom towarzyskim o charakterze prywatnym m.in. z uwagi na kilkuletnią znajomość, zrozumienie potrzeb".
Przy okazji kolejnych rozmów proponował znowu spotkania towarzyskie – ale nie dość że w jego domu, to jeszcze w obecności żony. W notatce z 16 marca 1986 Wielgórski przyznał, że po przedstawieniu się jako "Karol z Siedlec" przez telefon usłyszał tylko, że "sprawa jest zamknięta", a połączenie po chwili zostało przerwane. W jeszcze innej rozmowie żądał według relacji SB zerwania współpracy – "bez względu na skutki np. w pracy". Tłumaczył też, że kontakt wprawia go w nerwowy nastrój.

W efekcie w 1987 roku Wielgórski zaproponował rozwiązanie z nim współpracy – i tutaj wracamy do teczki personalnej. Wśród przyczyn takiej decyzji wymieniono "brak możliwości operacyjnych”, "niewyrażenie zgody na podtrzymanie kontaktów operacyjnych z innym pracownikiem pionu SB MSW”.

Rozwiązanie współpracy "Karol z Siedlec" zasugerował we wspomnianej wyżej charakterystyce, która jest datowana na 20 lipca 1987 roku. Później jest już tylko pozbawione daty postanowienie o rozwiązaniu współpracy. Pieczątkę pod nim postawił ppłk mgr Antoni Pawluczuk, zastępca szefa ds. Służby Bezpieczeństwa w Siedlcach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Masz pomysł na temat Trudata?

Zgłoś pomysł
Trwa ładowanie komentarzy...