"Sieć 5G to ludobójstwo na Polakach". Fizyk rozprawia się z idiotyczną teorią spiskową

Przeciwnicy sieci 5G boją się m. in. kontroli umysłów
Przeciwnicy sieci 5G boją się m. in. kontroli umysłów Kadr z filmu "Znaki"
Foliarze - tak zwykło się określać w internecie osoby, które wierzą we wszelkiej maści teorie spiskowe. UFO, reptilianie, chemtrailsy czy płaska Ziemia to pieśń przeszłości. Na horyzoncie pojawia się "nowe zagrożenie": technologia 5G.


5G to następca standardu 4G, za sprawą którego możemy cieszyć się szybkim internetem w smartfonach. Technologia ma być wprowadzona w Polsce dopiero w przyszłym roku (na pierwszy ogień pójdzie Łódź), ale od tygodni trwa ożywiona dyskusja o zmianach, które doprowadzą do nieodwracalnych skutków.
W czym problem?
Nowa generacja sieci komórkowych będzie skokiem technologicznym oferującym rzecz jasna szybszy internet i większą odporność na przeciążenia ze względu na dużą liczbę użytkowników w jednym miejscu. Aby to było możliwe, potrzebna jest nowa infrastruktura.

Największe obawy budzą nowe maszty, które mają być rozlokowane bardzo gęsto i powodować większe niż obecnie promieniowanie elektromagnetyczne. Kolejny szkopuł to zwiększona moc sieci. Ministerstwo Cyfryzacji założyło, że na potrzeby sieci 5G przeznaczone zostaną pasma radiowe w częstotliwości 700 MHz, zakres 3,4-3,8 GHz oraz w przyszłości częstotliwości powyżej 26 GHz. Przeciwnicy (w tym m. in. Jerzy Zięba) uważają, że 5G będzie grillować nasze mózgi - jak mikrofalówka.
A Ty jak myślisz?
czy


G jak gender, GMO i grillowanie
"5G, ale i Wi-Fi to broń technotroniczna. Może nas śledzić, inwigilować, ale i zabijać zdalnie, może nami manipulować i przekształcić w bezduszne marionetki" – mówi Ewa Pawela w jednym z wykładów na YouTube. Takich osób jak ona jest wiele, podobnie jak zwolenników teorii - pisałem o nich w tym artykule.
Wieść o nowoczesnej "broni" dotarła nawet do... premiera Mateusza Morawieckiego. W styczniu taką interpelację wystosował poseł partii Kukiz'15 - Robert Majka. Jego zdaniem długoterminowa ekspozycja na pole elektromagnetyczne może powodować wzrost zachorowań na nowotwory, alzheimera i bezpłodność.


– Czy Premier Rządu Rzeczypospolitej Polskiej Pan Mateusz Morawiecki bierze na siebie osobiście odpowiedzialność za możliwość stosowania technologii 5G (…), a szczególnie za biologiczne konsekwencje użycia technologii 5G na populację Polek i Polaków” – czytamy w jego interpelacji do premiera Morawieckiego.Przeciwnicy podają też tajemniczy przypadek Holandii, gdzie po uruchomieniu sieci 5G... doszło do masowej śmierci ptaków.

"Czy sieć 5G jest różna w swoich parametrach od broni mikrofalowej? Nie. Od testów sieci 5G spadały martwe ptaki? Tak, to prawda, spadały. Ktoś podkręcił gałkę z mocą elektryczną czy zwyczajnie kilku usługodawców testowało szybki internet na jednym terenie? Testowano na zwierzętach by później przetestować na ludziach?" – czytamy na stronie wolnemedia.net.Ptasia zagłada to... fake news. Na portalu Telepolis mamy weryfikację tej naciąganej informacji. "Dowiedziałem się za to, że testy 5G faktycznie odbyły się, ale w oddalonym o 23 km porcie w Rotterdamie. Niestety nie znalazłem nic na temat masowego pomoru ryb lub nadmorskich ptaków, a testowa sieć 5G aż tak dalekiego zasięgu nie miała, by szpaki "złapały sygnał" w Hadze" – napisał dziennikarz portalu.

Mikrofale a mikrofalówka
Nie wszyscy sobie zdają sprawę, że tak naprawdę pływamy w morzu mikrofal. Nie tylko korzystają z nich telefony komórkowe, ale i systemy GPS, Bluetooth (działa na częstotliwość 2,4 GHz), czy bezprzewodowy internet, czyli Wi-Fi (od 2,4 do 5 GHz). Kiedy jednak osoby, które nie są za pan brat z fizyką, słyszą o mikrofalach, od razu mają przed sobą widok kuchenki z podgrzewanym w trymiga jedzeniem.

Tymczasem światło (to, które widzimy), które też jest - uwaga - promieniowaniem (!) elektromagnetycznym, ma częstotliwość od 400 THz do 789 THz (T to skrót od tera czyli 1000 giga), czyli wieeeeelokrotnie więcej niż mikrofale.
– To jasne jak słońce, że fale mają wpływ na człowieka. Żarówka 40-watowa może nam nic nam nie zrobi, kiedy obok niej staniemy. Wystarczy jednak zbliżyć się do Słońca, a zostaniemy spaleni. To kwestia natężenia – przyznaje Andrzej Dragan, fizyk, doktor habilitowany Uniwersytetu Warszawskiego. Krótko mówiąc: osoba, która zna się na rzeczy.

Niedawno wydał książkę "Kwantechizm", w której w przystępny sposób opisuje najpopularniejsze teorie współczesnej fizyki. Autor kieruje ją nie do specjalistów, ale do... humanistów. Nieprzypadkowo rozmawiam właśnie z nim - wszak działanie mikrofalówki wynika bezpośrednio z teorii kwantowej.

– Kuchenka mikrofalowa operuje w tym samym paśmie co sieci komórkowe - działa na częstotliwości 2,5 GHz. Chodzi jednak o moc. Mikrofalówka emituje minimum 600 watów. Cała moc jest skupiona na jednej, szczególnej częstości – wyjaśnia. Typowa antena telefonii komórkowej ma ok. 40 W. I jest to moc rozłożona na bardzo szerokie spektrum częstotliwości.
Andrzej Dragan
Fizyk

Mikrofalówka wytwarza fale o konkretnej częstotliwości - rezonuje ze strukturą atomową wody. Jeżeli oświetla się cząsteczkę wody właśnie taką częstotliwością, przekazujemy jej energię, która sprawia, że zaczyna się kręcić. Zderza się z innymi cząsteczkami i podgrzewa całą wodę w jedzeniu. Dlatego prawie w ogóle nie wpływa na temperaturę talerza.

Antena telefonii ma bardzo szerokie pasmo częstości i nie jest w stanie przekazać jakiejkolwiek energii - można to zrozumieć na przykładzie... huśtawki.

To jest tak jakby posadzić dziecko na huśtawce i kazać mu machać nogami z określoną częstością. Jeśli będzie odpowiednia, huśtawka zacznie się ruszać. Jeśli posadzimy mnóstwo dzieci na ogromnej huśtawce i każde z nich będzie machać nogami inaczej, huśtawka praktycznie się nie rozhuśta. Rezonans mikrofalówki polega na tym, że gromada dzieci macha nogami w określony sposób i tylko dzięki temu można ją rozbujać huśtawkę - czyli podgrzać wodę.

Fal nie ma fal
Jedną z cech fal elektromagnetycznych jest ich długość, czyli częstotliwość promieniowania. Im jest większa, tym łatwiej przechodzą przez różne obiekty. Nie czujemy na sobie fal radiowych, bo mają po kilka metrów długości (czyli odległość między dwoma grzbietami). Mikrofale są krótsze - przyjęło się, że mają od 1 m do 0,03 mm. Długość fal w mikrofalówce to 12 cm.

– Im fala jest dłuższa, tym jej zasięg jest większy. Przechodzą wtedy przez ściany, ludzi, przez wszystko. Dlatego anteny radiowe mogą stać daleko od siebie, bo promieniowanie nie zanika tak szybko. Ideą sieci 5G jest niewielka zmiana pasma, ale większa gęstość anten o słabej mocy – mówi fizyk.

Promieniowanie ze zwykłego światła z żarówki nasz organizm pochłania bardziej, niż mikrofale. – Im niższa częstość czyli długość fali, tym jest ona bardziej pochłaniana przez otoczenie - światło z latarki może zatrzymać zwykła kartka papieru. A przypomnę, że światło widzialne to ta sama fala co mikrofala, ale o innej częstości – dodaje.

Długość fali światła liczona jest w nanometrach, czyli miliardowych częściach metra. – Dopiero fale rentgenowskie nie tylko podgrzewają, ale mają zdolność do wprowadzania mutacji w komórkach – mówi Dragan. Na poniższej grafice możemy zobaczyć różnice w częstotliwości. Mikrofale i rakotwórczy rentgen dzieli przepaść.
Co ze nadchodzącymi smartfonami 5G - będą nam podgrzewać mózgi? – Było wiele badań na ten temat i faktycznie stwierdzono, że telefon trzymany przy uchu podgrzewa je o jeden stopień. Kiedy wyjęto z niego baterię: było tak samo. Tak naprawdę temperaturę podnosiła ograniczona cyrkulacja powietrza, a nie promieniowanie – kwituje Andrzej Dragan. To tak jakby świecić w ucho latarką o bardzo słabej mocy.
WNIOSKI

FAłSZ

Sieć 5G może i działa w częstotliwości podobnej do tej w mikrofalówce, ale podobnie jest i z Wi-Fi czy bluetoothem. Skutek promieniowania fal (którą też jest np. światło widzialne) jest zależny od natężenia. Anteny telefonii komórkowej mają kilkukrotnie niższą moc niż mikrofalówka i działają na innej zasadzie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Masz pomysł na temat Trudata?

Zgłoś pomysł
Trwa ładowanie komentarzy...